Stereo i surround – muzyka, czy kino domowe?

19 cze 2015

Stereo i surround – muzyka, czy kino domowe?

Dla przypomnienia: wiemy, że dźwięk to fala podłużna rozchodząca się w linii prostej, że można dokonać jego zapisu, i że dane te mogą być zapisane w sposób analogowy lub cyfrowy. Najstarszy i najprostszy sposób zapisu przyjmował postać sygnału monofonicznego, czyli jednokanałowego. Do odtworzenia wystarczy tutaj jeden przetwornik akustyczny (głośnik) – mimo że w sygnale monofonicznym można zawrzeć pełne pasmo częstotliwościowe, nie jest on w stanie odwzorować właściwości przestrzennych nagrania. Odtwarzanie sygnału monofonicznego na systemie dwukanałowym (stereo) da wrażenie pojedynczego zwartego dźwięku w punkcie środkowym pomiędzy głośnikami, na zasadzie sygnału „w fazie”. Z powodu tych ograniczeń uwaga słuchacza muzyki w sposób naturalny koncentrować się na sygnale stereofonicznym, czyli z zapisanymi informacjami na temat kanału lewego i prawego. Jego przewaga polega na tym, że nawet najprostszy jakościowo system stereo jest w stanie oddać podstawową informację o przestrzeni nagrania w postaci lokalizacji pozornego źródła dźwięku w płaszczyźnie lewo-prawo. Bynajmniej nie chodzi tu o dobieganie dźwięku tylko z lewego lub prawego głośnika, ale wrażenie dokładnej lokalizacji przestrzennej pozornego źródła dźwięku przestrzeni pomiędzy głośnikami, a przy odpowiednich metodach realizacji także poza zewnętrzną linią głośników. Im wyższa jakość metod zapisu oraz odczytu stereo, tym zaczyna się robić ciekawiej. Przy najlepszych jakościowo urządzeniach stereofonicznych można usłyszeń nie tylko dokładną pozycję źródła dźwięku w płaszczyźnie lewo-prawo, ale także jego odległość od słuchacza, wysokość na jakiej się znajduje, a także precyzyjne informacje o otoczeniu akustycznym w danym nagraniu.

muzyka z kina domowegoLata 90. to czasy, gdy dzięki rosnącym mocom obliczeniowym i coraz szybszym procesorom przetwarzającym cyfrowe dane uwaga słuchaczy zwróciła się w stronę dźwięku surround, czyli zakodowanego w ilości kanałów większej niż dwa. Co ciekawe, pierwsze próby z takim dźwiękiem przeprowadzano już w latach 40, jednakże ze względu na małe zainteresowanie i koszty (więcej kanałów oznacza więcej głośników) światowa fonografia na długie lata pozostała przy stereofonii. Wprawdzie w latach 70. pojawiła się jeszcze technika nagrań kwadrofonicznych, gdzie przednie kanały stereo rozbudowane zostały o tylne, jednak system ten nie przyjął się ze względu brak kompatybilności z klasycznym, dwukanałowym stereo. Dopiero 20 lat później domowy rynek mediów i rozrywki zainteresował się zjawiskiem dźwięku otaczającego w związku ze zdobywającymi coraz większą popularność systemami kina domowego. Dane wielokanałowe kodowane są w postaci cyfrowej i zazwyczaj przyjmują postać 5.1 kanałów (lewy, prawy, centralny, lewy tylny, prawy tylny i LFE, czyli subwoofer), 6.1 (w odróżnieniu od 5.1 mamy dodatkowy kanał tylny środkowy, a głośniki tylne przechodzą na boki) lub 7.1 (dwa kanały boczne oraz dwa tylne). Systemy tego typu począwszy od lat 2000 zdominowały na ponad 10 lat rynek sprzętu hi-fi, a fani nowoczesnych technologii i kina domowego wpadli w pułapkę rozumowania, że dźwięk wielokanałowy jest lepszy od stereo, bo dzięki niemu można więcej usłyszeć.

Z praktycznego punktu widzenia nie wygląda to tak jednoznacznie. Wielokanałowe nagłośnienie kina domowego zdobyło popularność przede wszystkim dzięki coraz niższym cenom, za którymi szła obniżka (żeby nie powiedzieć – degrengolada) jakościowa sprzętu. Zamiast porządnych dwóch głośników, wzmacniacza i źródła, trzeba było bowiem namówić klientów do kupienia pięciu głośników i subwoofera, wzmacniacza pięciokanałowego i odtwarzacza płyt wizyjnych. Oczywiście koszty takiego sprzętu o tej samej jakości byłyby kilkukrotnie wyższe, więc producenci zaczęli proponować coraz tańsze i gorsze jakościowo rozwiązania. Po chwilowym zachłyśnięciu się technologią co bardziej wnikliwi słuchacze zauważyli, że… systemy stereofoniczne za te same pieniądze grają dużo lepiej, naturalniej, pełniej, a z dwóch głośników też można doświadczyć „efektu surround”, nie mówiąc już o komfortowym przeżywaniu ścieżek dźwiękowych filmów w zaciszu domowym. Po latach błędów i wypaczeń stereo powróciło do łask błądzących melomanów, a dźwięk wielokanałowy pozostał tylko i wyłącznie w obszarze zainteresowań fanów kina domowego.

 

To portal poświęcony wszystkiemu co związane ze sprzętem audio, dźwiękiem oraz muzyką. Autorem wszystkich artykułów jest Radosław Pasternak - pasjonat muzyki, na co dzień pracownik krakowskiego salonu muzycznego Nautilus.

Aktualności

/ /